Ona stoi w pokoju, gada z sis, wytęża wzrok i przygląda się ścianie. Zastanawia się, co to za kropeczki, którymi ściana owa jest upstrzona. Sio zauważa podobne na suficie. Pochodzenie nieznane, choć podejrzany jest. Sio ostrzega, by najpierw grzecznie spytać, a potem opier....ć.
Ona: Żubrzeeee... a co to za plamy na suficie i ścianie? Co miałeś w ręce i (tu zamach ze strzepnięciem jako podpowiedź) odkładałeś?
On: O! o! Chyba brudną arafatkę przytrzaśniętą drzwiami samochodowymi.
Ona: To już chyba wiesz, co będziesz robił po świętach w czasie wolnych dni?
On:???
Ona: No chyba nie sądzisz, że tak zostanie. I tak kolor mi się trochę znudził. A Ty będziesz miał zajęcie. I nic nie mów, dzięki radzie i sis najpierw spytałam, poczekałam aż się przyznasz i teraz wymierzam karę. Nie opier.....m Cię od progu, doceń to!
21 gru 2009
31 paź 2009
Rozmowa 28
Ona i On idą chodnikiem, tuż przy ulicy. I prowadzą arcyciekawy dialog o życiu
Ona: No, bo Ty już stary jesteś. Niebawem 38 lat...
On: Jakie 38 kobieto! 37, teraz mam 36
Ona: Teraz masz 37
On: Taaa, 37, jak Ty to liczysz? Jest 2009, ja się urodziłem w 1972...
Ona: A 9 minus 2 w mojej szkole to było zawsze 7, nie wiem jak w Twojej...
On: Osz fak, 37, mam 37 lat. Jestem stary, czas umierać...
Po czym schodzi z krawężnika na ulicę, a z tyłu widać światła zbliżającego się samochodu.
Ona (zgarniając go z tej ulicy): Umierać, umierać, ale może nie tak szybko, co?
Ona: No, bo Ty już stary jesteś. Niebawem 38 lat...
On: Jakie 38 kobieto! 37, teraz mam 36
Ona: Teraz masz 37
On: Taaa, 37, jak Ty to liczysz? Jest 2009, ja się urodziłem w 1972...
Ona: A 9 minus 2 w mojej szkole to było zawsze 7, nie wiem jak w Twojej...
On: Osz fak, 37, mam 37 lat. Jestem stary, czas umierać...
Po czym schodzi z krawężnika na ulicę, a z tyłu widać światła zbliżającego się samochodu.
Ona (zgarniając go z tej ulicy): Umierać, umierać, ale może nie tak szybko, co?
7 paź 2009
Rozmowa 27
Ona i On oglądają sobie dr. House'a
Ona: (nagle) Ale mam pomysł! Ale super! Zatrzymaj Żubrze, bo muszę się z tą myślą oswoić...
On: ?!? (o nic nie pyta, zatrzymuje film)
Ona: (nagle) Ale mam pomysł! Ale super! Zatrzymaj Żubrze, bo muszę się z tą myślą oswoić...
On: ?!? (o nic nie pyta, zatrzymuje film)
3 paź 2009
Rozmowa 26
Ona dostaje SMS od sio z propozycją wyjścia do knajpy.
Ona: Żubrze, Jubka pyta, czy idziemy z nimi do knajpy (po minie widzi, że łatwo nie będzie)
On: Yyy, od kiedy nie palę fajki, chodzenie do knajp nie ma tego czegoś.
Ona: To zapal fajkę... (po chwili) Albo przynajmniej piłbyś jak człowiek piwo, czy coś
On: Ojj nie chciałabyś...
Ona: Żubrze, Jubka pyta, czy idziemy z nimi do knajpy (po minie widzi, że łatwo nie będzie)
On: Yyy, od kiedy nie palę fajki, chodzenie do knajp nie ma tego czegoś.
Ona: To zapal fajkę... (po chwili) Albo przynajmniej piłbyś jak człowiek piwo, czy coś
On: Ojj nie chciałabyś...
19 wrz 2009
Rozmowa 25
Ona robi kanapki na drogę. Chce je dla smaku posmarować salsą, ale nie może otworzyć słoika.
Ona: Otwórz mi Żubrze ten słoik. Nie daję rady, bo mam tłuste ręce.
On: (po chwili bezskutecznego mocowania) I musiałaś go też otłuścić. (opukuje słoik i otwiera go)
Ona: (do siebie) Jakby nie był tłusty, to by było, że nawet nie próbowałam otworzyć.
Ona: Otwórz mi Żubrze ten słoik. Nie daję rady, bo mam tłuste ręce.
On: (po chwili bezskutecznego mocowania) I musiałaś go też otłuścić. (opukuje słoik i otwiera go)
Ona: (do siebie) Jakby nie był tłusty, to by było, że nawet nie próbowałam otworzyć.
Rozmowa 24
Ona wieczorem spaceruje z freciorami. Po powrocie do domu pyta, gdzie jest autko, bo się nie natknęli. On mówił, że stoi na pewno pod domem.
Rano wychodzą razem. Przed domem stoją samochody, owszem, ale Krążownika nie widać.
Ona: No i gdzie ten samochód?
On: Ej no tu był... (po chwili milczenia) Ukradli?
Ona: No nie mów! Przecież w bagażniku były nasze balasty...
Happy end - samochód stał zaparkowany 50 m dalej. Tak to jest, jak się go używa raz na ruski rok, w dodatku na zmianę.
Rano wychodzą razem. Przed domem stoją samochody, owszem, ale Krążownika nie widać.
Ona: No i gdzie ten samochód?
On: Ej no tu był... (po chwili milczenia) Ukradli?
Ona: No nie mów! Przecież w bagażniku były nasze balasty...
Happy end - samochód stał zaparkowany 50 m dalej. Tak to jest, jak się go używa raz na ruski rok, w dodatku na zmianę.
17 wrz 2009
Rozmowa 23
Ona wkurza się na gadu-gadu, które co 15-20 minut przesyła reklamę. Wyłącza komunikator ze słonkiem i przechodzi na tlen. Zakłada sobie nowy profil, z numerem gadulcowym. Przy pierwszym uruchomieniu słychać dźwięk jak z ciuchci: Ti-tiii
On: Ustawienia programu-dźwięki-wyłącz
Ona: Mądraliński...
On: Powiesiłem Ci w kuchni obrazki, powiesiłem?
Ona: Długo mnie nimi zamierzasz szantażować jeszcze?
On: A z jakieś 15 minut.
On: Ustawienia programu-dźwięki-wyłącz
Ona: Mądraliński...
On: Powiesiłem Ci w kuchni obrazki, powiesiłem?
Ona: Długo mnie nimi zamierzasz szantażować jeszcze?
On: A z jakieś 15 minut.
7 sie 2009
Rozmowa 22
(właściwie nie rozmowa tylko wymiana SMS-ów)
Ona do Niego: Żubrze, jak już wstaniesz :) to: zrób sobie tosty - chleb jest na półce, a dżem w lodówce, nie siedź po ciemku tylko przewietrz chatę i przy okazji zetrzyj (na mokro) fretkową przemianę materii i przesiej wszystkie ich kibelki. Aaa i wyjmij mięsko, żeby miały materię do przemiany na wieczór. Buzi.
On do Niej: :-)
Ona do Niego: Obudziłam Cię? Nie zamierzasz wstawać? Wszystko już zrobiłeś? Czy potwierdzasz do wykonania? Emotka jak widać bardzo niejednoznaczna :-)
On do Niej: Wstałem, siedzę na głodno i po ciemku ;-) polecenia zrozumiałem i przekazuję do realizacji.
(SMS-y w oryginale nie miały polskich znaków - i to jest jedyne odstępstwo od oryginałów, żeby wygodniej się czytało)
Ona do Niego: Żubrze, jak już wstaniesz :) to: zrób sobie tosty - chleb jest na półce, a dżem w lodówce, nie siedź po ciemku tylko przewietrz chatę i przy okazji zetrzyj (na mokro) fretkową przemianę materii i przesiej wszystkie ich kibelki. Aaa i wyjmij mięsko, żeby miały materię do przemiany na wieczór. Buzi.
On do Niej: :-)
Ona do Niego: Obudziłam Cię? Nie zamierzasz wstawać? Wszystko już zrobiłeś? Czy potwierdzasz do wykonania? Emotka jak widać bardzo niejednoznaczna :-)
On do Niej: Wstałem, siedzę na głodno i po ciemku ;-) polecenia zrozumiałem i przekazuję do realizacji.
(SMS-y w oryginale nie miały polskich znaków - i to jest jedyne odstępstwo od oryginałów, żeby wygodniej się czytało)
5 lip 2009
Rozmowa 21
Ona i On są na obozie nurkowym. Ona dopiero się szkoli, On już pierwszego dnia dostaje sprzęt, towarzysza i może nurkować.
Po pierwszym nurkowaniu:
Ona: Jak było, żubrze?
On: Milcząco.
Jego sprostowanie: Nie powiedziałem milcząco, tylko męcząco.
Po pierwszym nurkowaniu:
Ona: Jak było, żubrze?
On: Milcząco.
Jego sprostowanie: Nie powiedziałem milcząco, tylko męcząco.
27 cze 2009
Rozmowa 20
Ona gada w nocy przez sen. Często. Czasem z sensem, innym razem coś bełkoce. A On zawsze rano jej opowiada, co tym razem wygadywała, a niekiedy też zrobiła. Taaa, nocne poszukiwania fretek w sypialni to klasyka gatunku. Dziś rano także odbyła się rozmowa sprawozdawcza.
On: Żubrze, ale gadałaś pierdoły w nocy...
Ona: Jakie znowu pierdoły? Chyba, że chrapiesz.
On: E tam chrapię, coś tak bezsensownego, że nie zapamiętałem. (po chwili) Coś o językach
Ona: Powiedziałam, że mój brat jest kosmitą.
On: Ha! No właśnie. I to wyraźnie i dobitnie!
Ona: Bo jest. O 4 rano przysłał mi smsa z pytaniem, kiedy mamuśka ma urodziny. A ja się wystraszyłam, że skoro sms o tej porze, to na pewno ktoś umarł. Więc napisałam mu, że jest durnowaty i że życzenia rodzicielce ma złożyć w poniedziałek.
On: Żubrze, ale gadałaś pierdoły w nocy...
Ona: Jakie znowu pierdoły? Chyba, że chrapiesz.
On: E tam chrapię, coś tak bezsensownego, że nie zapamiętałem. (po chwili) Coś o językach
Ona: Powiedziałam, że mój brat jest kosmitą.
On: Ha! No właśnie. I to wyraźnie i dobitnie!
Ona: Bo jest. O 4 rano przysłał mi smsa z pytaniem, kiedy mamuśka ma urodziny. A ja się wystraszyłam, że skoro sms o tej porze, to na pewno ktoś umarł. Więc napisałam mu, że jest durnowaty i że życzenia rodzicielce ma złożyć w poniedziałek.
9 cze 2009
Rozmowa 19
Ona i On wymyślili sobie, że o poranku będą chodzić na basen. Poszli zatem. Ona schodząc po schodach z szatni pod prysznic - nie wiadomo jakim sposobem - poślizgnęła się i walnęła o stopnie wiadomą częścią ciała. A raczej częścią, z której nie każdy zdaje sobie sprawę - kością ogonową. Cierpiała potem 8 godz. w pracy, cierpi w domu. Wieczorem przychodzi do domu On.
On: Cześć żubrze! (i nastawia policzek do buziaka, a ręką stara się Ją objąć)
Ona: Cześć żuberku (po czym odsuwa się czując zbliżające się potężne kichnięcie)
Ona: (Aaaa psik!) Ałaaaaaaaaaaaaaaa!
On: No co, przecież Cię nawet nie dotknąłem, a jeśli tak, to delikatnie, bo miałem pytać jak tam kość.
Ona: To nie Ty, to kichnięcie.
On: Haha, welcome to my world!!!
On: Cześć żubrze! (i nastawia policzek do buziaka, a ręką stara się Ją objąć)
Ona: Cześć żuberku (po czym odsuwa się czując zbliżające się potężne kichnięcie)
Ona: (Aaaa psik!) Ałaaaaaaaaaaaaaaa!
On: No co, przecież Cię nawet nie dotknąłem, a jeśli tak, to delikatnie, bo miałem pytać jak tam kość.
Ona: To nie Ty, to kichnięcie.
On: Haha, welcome to my world!!!
7 cze 2009
Rozmowa 18
Ona z wypiekami na twarzy czyta bloga znajomych, którzy czteroosobową rodziną pojechali w podróż dookoła świata.
Po jednej z pierwszych notek, którą przeczytała też Jemu (a notka była o bagażu każdego uczestnika wyprawy)
Ona: Żubrze, a pojedziemy w podróż dookoła świata?
On: Nooo, jak będziemy mieć dużo kasy, to pojedziemy. Ale możesz się już przygotowywać...
Ona: Ooo, mam zacząć zbierać informacje?
On: Nie, zacznij chodzić w jednych butach i wytrzymaj w nich rok.
Ona: O nie! Jesteś okrutny!
Po jednej z pierwszych notek, którą przeczytała też Jemu (a notka była o bagażu każdego uczestnika wyprawy)
Ona: Żubrze, a pojedziemy w podróż dookoła świata?
On: Nooo, jak będziemy mieć dużo kasy, to pojedziemy. Ale możesz się już przygotowywać...
Ona: Ooo, mam zacząć zbierać informacje?
On: Nie, zacznij chodzić w jednych butach i wytrzymaj w nich rok.
Ona: O nie! Jesteś okrutny!
14 maj 2009
Rozmowa 17
Tym razem nie Ona i On, tylko Ona i Friendsówka :)
Siedzą i dłubią słonecznik.
Friendsówka: Patrz! Mam gratis! To jakiś jeżowiec!
Ona: Pokaż
Friendsówka pokazuje dziwne coś, jakby szypułkę z kolcami.
Ona (po chwili milczenia): Wiesz, miałam Ci powiedzieć, że może tak wyglądają owoce słonecznikowca. Ale się zorientowałam...
Hahahaha!
Siedzą i dłubią słonecznik.
Friendsówka: Patrz! Mam gratis! To jakiś jeżowiec!
Ona: Pokaż
Friendsówka pokazuje dziwne coś, jakby szypułkę z kolcami.
Ona (po chwili milczenia): Wiesz, miałam Ci powiedzieć, że może tak wyglądają owoce słonecznikowca. Ale się zorientowałam...
Hahahaha!
11 maj 2009
Rozmowa 16
Ona zanosi się nagłym kaszlem.
On: Co Ci?
Ona: A nie wiem, tak jakoś.
On: Tylko nie mów, że to przez moją fajeczkę. Siedzisz daleko, koło mnie są otwarte okna, mam ładnie pachnący tytoń. Nie przeginaj!
Ona:?!?
On: Co Ci?
Ona: A nie wiem, tak jakoś.
On: Tylko nie mów, że to przez moją fajeczkę. Siedzisz daleko, koło mnie są otwarte okna, mam ładnie pachnący tytoń. Nie przeginaj!
Ona:?!?
30 kwi 2009
Rozmowa 15
Ona i On wchodzą do mieszkania. Od progu witają ich sympatyczne mordki zwierzaków, które harcują, wyskakują za próg, wracają i tak ciągle. On ma na ramieniu wielką kamerę, Ona wchodzi pierwsza, żeby zrobić miejsce na ten sprzęcior.
Ona: No chodź, chodź, miejsce Ci zrobiłam
On (do zwierzaków): Dzieci! idziemy do domu
Ona (patrząc na gromadkę): O! jesteś z kamerą wśród zwierząt!
Ona: No chodź, chodź, miejsce Ci zrobiłam
On (do zwierzaków): Dzieci! idziemy do domu
Ona (patrząc na gromadkę): O! jesteś z kamerą wśród zwierząt!
11 kwi 2009
Rozmowa 14
Wielka Sobota wieczorem. Ona i On spacerują ze zwierzakami po osiedlu.
Ona: Która godzina?
On: 20:30, a co?
Ona: Pilnuję czasu, bo na 21:30 idę do kościoła.
On: Co? Znowu? Od trzech dni chodzisz do tego kościoła
Ona: Nooo, taka specyfika Wielkiej Nocy...
On: Jeszcze pomyślę, że tam Ci się jakiś ksiądz podoba
Ona: ?!
Ona: Która godzina?
On: 20:30, a co?
Ona: Pilnuję czasu, bo na 21:30 idę do kościoła.
On: Co? Znowu? Od trzech dni chodzisz do tego kościoła
Ona: Nooo, taka specyfika Wielkiej Nocy...
On: Jeszcze pomyślę, że tam Ci się jakiś ksiądz podoba
Ona: ?!
9 kwi 2009
Rozmowa 13
Ona składa rubrykę do pewnej gazety, On pomaga jej w tłumaczeniu z inglisza. W rubryce prezentowane są niebezpieczne produkty dla dzieci.
On: Co za matka pozwala, żeby jej się dziecko w kapturze udusiło?!
Ona: Skąd wiesz, że matka, może ojciec.
On: No fakt...
Ona: A Ty od razu, że matka.
On: Co za matka pozwala, żeby jej się dziecko w kapturze udusiło?!
Ona: Skąd wiesz, że matka, może ojciec.
On: No fakt...
Ona: A Ty od razu, że matka.
23 mar 2009
Rozmowa 12
Ona i On robią mały remont liftingujący wygląd kuchni. Są w markecie budowlanym pół jednego dnia, a potem jeszcze nazajutrz. Oczywiście po wyjściu z przepełnionego sklepu On uprzytamnia sobie, że czegoś zapomniał.
On: A dobra, poradzimy sobie jakoś. Weźmiemy najwyżej spermę Craiga*.
Ona: Co weźmiemy?
On: No wiesz, spermę Craiga, czy kogo ona tam była. Ta, którą dostałaś od J.
Ona: Chcesz kleić blat na odżywkę do włosów???
On: Yyy, a to nie był wikol**?
Ona: No nie.
* J. dała Jej na spróbowanie odżywkę do włosów. Włożyła ją do pojemniczka, takiego w jakim oddaje się mocz do badania. Ze względu na konsystencję i barwę odżywka została nazwana "spermą", przydomek pochodzi od obecnego idola Jej i koleżanek (kto powiedział, że babki w wieku ok 30 lat nie mogą sobie wzdychać do nowego Bonda).
** J. w miarę regularnie dostarcza Jej rozwodnionego wikolu, który świetnie nadaje się do różnego rodzaju aktywnej działalności artystycznej. Jak powszechnie wiadomo nierozwodniony wikol to klej do drewna.
On: A dobra, poradzimy sobie jakoś. Weźmiemy najwyżej spermę Craiga*.
Ona: Co weźmiemy?
On: No wiesz, spermę Craiga, czy kogo ona tam była. Ta, którą dostałaś od J.
Ona: Chcesz kleić blat na odżywkę do włosów???
On: Yyy, a to nie był wikol**?
Ona: No nie.
* J. dała Jej na spróbowanie odżywkę do włosów. Włożyła ją do pojemniczka, takiego w jakim oddaje się mocz do badania. Ze względu na konsystencję i barwę odżywka została nazwana "spermą", przydomek pochodzi od obecnego idola Jej i koleżanek (kto powiedział, że babki w wieku ok 30 lat nie mogą sobie wzdychać do nowego Bonda).
** J. w miarę regularnie dostarcza Jej rozwodnionego wikolu, który świetnie nadaje się do różnego rodzaju aktywnej działalności artystycznej. Jak powszechnie wiadomo nierozwodniony wikol to klej do drewna.
13 mar 2009
Rozmowa 11
Piątkowy wieczór, godzina 22-23. Po basenie On chce zjeść chińską zupkę - jedzą. Potem wyciąga z zakamarków czekoladę, ciastka, inne ciastka i zajada się ze smakiem wszystkim, co mu podejdzie pod rękę.
On: No teraz jeszcze ogórek i... może kabanos na zagryzkę.
Ona: Jakbym ja tak jadła, to zaraz byś mnie oskarżył, że w ciąży jestem.
On: Ha! Pewnie ukrywasz ciążę, a ja ją odczuwam współczulnie.
Dla ciekawskich: Ona nie jest w ciąży.
On: No teraz jeszcze ogórek i... może kabanos na zagryzkę.
Ona: Jakbym ja tak jadła, to zaraz byś mnie oskarżył, że w ciąży jestem.
On: Ha! Pewnie ukrywasz ciążę, a ja ją odczuwam współczulnie.
Dla ciekawskich: Ona nie jest w ciąży.
18 lut 2009
Rozmowa 10
Niniejsza rozmowa odbyła się za pomocą popularnego komunikatora internetowego. Ona była w pracy, On w domu i próbował coś zjeść przed swoją pracą. Ona zostawiła mu kotleta mielonego rozmrożonego i powiedziała, żeby On tylko obrał i ugotował ziemniaki. No i zjadł.
On: Czy ziemniaki się soli?
Ona: Się soli.
On: Demed. Wiedziałem, że coś będzie nie tak...
Ona: Tylko nie pytaj mnie ile, ja solę na oko.
(chwilę później)
On: A co do tych ziemniaków?
Ona: W lodówce masz kotleta mielonego. Odgrzej sobie.
On: Na patelni czy w mikrofali.
Ona: Obojętnie. Choć na patelni będzie lepszy.
On: A na czym się to smaży, na maśle jakimś?
Ona: Lepiej na oleju, jest w lodówce, tylko nie pytaj ile...
On: Wiem, na oko.
Ona: Dokładnie. Może być łyżka, tylko po co brudzić łyżkę?
On: Czy ziemniaki się soli?
Ona: Się soli.
On: Demed. Wiedziałem, że coś będzie nie tak...
Ona: Tylko nie pytaj mnie ile, ja solę na oko.
(chwilę później)
On: A co do tych ziemniaków?
Ona: W lodówce masz kotleta mielonego. Odgrzej sobie.
On: Na patelni czy w mikrofali.
Ona: Obojętnie. Choć na patelni będzie lepszy.
On: A na czym się to smaży, na maśle jakimś?
Ona: Lepiej na oleju, jest w lodówce, tylko nie pytaj ile...
On: Wiem, na oko.
Ona: Dokładnie. Może być łyżka, tylko po co brudzić łyżkę?
9 lut 2009
Rozmowa 9
Ona zbiera się do szybkiego wyjścia z domu. On gra w jedną ze swych strzelanek w słuchawkach na uszach.
Ona: Nie biorę kluczy.
On: (kiwa głową)
Ona: Nie biorę kluczy, więc będę dzwonić, to mi otwórz.
On: (kiwa głową i się szczerzy)
Ona: Nie biorę kluczy, będę dzwonić, otworzysz mi, więc zdejmij te słuchawki, bo nie usłyszysz.
On: (kiwa głową i szczerzy się jeszcze bardziej)
Ona: Nie biorę kluczy, będę dzwonić, otworzysz mi, zdejmij słuchawki, przestać się głupkowato uśmiechać. Powtórz!
On: (zdejmując słuchawki) Nie bierzesz kluczy, będziesz dzwonić, mam Ci otworzyć, zdjąłem słuchawki, powtórz
Ona: (wychodzi)
Ona: Nie biorę kluczy.
On: (kiwa głową)
Ona: Nie biorę kluczy, więc będę dzwonić, to mi otwórz.
On: (kiwa głową i się szczerzy)
Ona: Nie biorę kluczy, będę dzwonić, otworzysz mi, więc zdejmij te słuchawki, bo nie usłyszysz.
On: (kiwa głową i szczerzy się jeszcze bardziej)
Ona: Nie biorę kluczy, będę dzwonić, otworzysz mi, zdejmij słuchawki, przestać się głupkowato uśmiechać. Powtórz!
On: (zdejmując słuchawki) Nie bierzesz kluczy, będziesz dzwonić, mam Ci otworzyć, zdjąłem słuchawki, powtórz
Ona: (wychodzi)
8 lut 2009
Rozmowa 8
Siedzą w pizzerii i czekają na swoją niedzielną obiadokolację. On ogląda na PDA mangę, ona patrzy wyczekująco.
On: (wyjmując z uszu słuchawki i wyłączając film) Tak, wiem, mam nie oglądać tylko z Tobą rozmawiać.
Ona: No właśnie, bo już dawno nic na żubrowym blogu nie zapisałam. Jeszcze ktoś pomyśli, że nie gadamy ze sobą.
On: O, proszę i masz temat na notkę!
On: (wyjmując z uszu słuchawki i wyłączając film) Tak, wiem, mam nie oglądać tylko z Tobą rozmawiać.
Ona: No właśnie, bo już dawno nic na żubrowym blogu nie zapisałam. Jeszcze ktoś pomyśli, że nie gadamy ze sobą.
On: O, proszę i masz temat na notkę!
28 sty 2009
Rozmowa 7
GGadają sobie.
On:
http://pl.youtube.com/watch?v=FdsrC4BMZM0
miszcz drugiego planu - luzny
Ona:
ooooooooooooooo
pięknie
mój żubr
na jutub
On:
http://pl.youtube.com/watch?v=FdsrC4BMZM0
miszcz drugiego planu - luzny
Ona:
ooooooooooooooo
pięknie
mój żubr
na jutub
26 sty 2009
22 sty 2009
Rozmowa 5
On grzebie w kontakcie - na jej prośbę, bo tenże nie działa. Nagle wrzask:
On: Ałaaa! Ale mnie użarł.
Ona: Prąd?
On: Nie! Fretka. (po chwili) Prąd kopie a nie gryzie.
On: Ałaaa! Ale mnie użarł.
Ona: Prąd?
On: Nie! Fretka. (po chwili) Prąd kopie a nie gryzie.
19 sty 2009
Rozmowa 4
Ona: Zrobię test..., zobaczę czy pojawią się mali lokatorzy, bo coś mi się wydaje... (potem bredzi coś bez sensu o ścierkach i węgielkach do sziszy, ale do niego już to nie dociera)
On: (robiąc wielkie oczy) Test! Mali lokatorzy! Aaaaa!
Ona: Eee? O co Ci chodzi?
Jakiś czas temu w żubrowej chacie pojawiły się - całkiem niechciane - robale, jakieś prusaki czy coś. Ślady ich obecności można było znaleźć na półce nad zlewem w postaci czarnych kuleczek - chyba odchodów. Zrobiliśmy eksterminację i wydawało się, że sprawa została zażegnana. Ona zauważyła ostatnio na półce znowu czarne kulki, ale ponieważ leżały tam węgielki do sziszy, więc sprawa nie została rozstrzygnięta skąd te kropki. Test polegał na dokładnym wytarciu półki i przełożeniu w inne miejsce węgielków.
On: (robiąc wielkie oczy) Test! Mali lokatorzy! Aaaaa!
Ona: Eee? O co Ci chodzi?
Jakiś czas temu w żubrowej chacie pojawiły się - całkiem niechciane - robale, jakieś prusaki czy coś. Ślady ich obecności można było znaleźć na półce nad zlewem w postaci czarnych kuleczek - chyba odchodów. Zrobiliśmy eksterminację i wydawało się, że sprawa została zażegnana. Ona zauważyła ostatnio na półce znowu czarne kulki, ale ponieważ leżały tam węgielki do sziszy, więc sprawa nie została rozstrzygnięta skąd te kropki. Test polegał na dokładnym wytarciu półki i przełożeniu w inne miejsce węgielków.
18 sty 2009
Rozmowa 3
Ona: (chowając do portfela banknot pięćdziesięciozłotowy) Dzięki za kasę na pizzę.
On: Buzi.
Ona: Tylko buzi Ci w głowie.
On: (z rozmarzeniem w głosie) Wolałbym co prawda 3 dni spokoju, bez marudzenia, ale to niemożliwe, niech będzie choć buzi.
Ona: (z udawanym nieco wyrzutem) Swój trzydniowy spokój wyceniasz tylko na 50 zł?!
On: Buzi.
Ona: Tylko buzi Ci w głowie.
On: (z rozmarzeniem w głosie) Wolałbym co prawda 3 dni spokoju, bez marudzenia, ale to niemożliwe, niech będzie choć buzi.
Ona: (z udawanym nieco wyrzutem) Swój trzydniowy spokój wyceniasz tylko na 50 zł?!
16 sty 2009
Rozmowa 2
(Odbyła się dość dawno, kontekst się zagubił)
On: (z wyrzutem) Już w ogóle nie zwracasz na mnie uwagi. Jestem dla Ciebie jak powietrze...
On: (z wyrzutem) Już w ogóle nie zwracasz na mnie uwagi. Jestem dla Ciebie jak powietrze...
Subskrybuj:
Posty (Atom)