Po niezbyt udanym wyjściu do pobliskiej knajpy (?), jadłodajni (?) - gyrosowni, jednym słowem.
Ona: Popsuli się. Szkoda kasy - mogłam coś sama ugotować.
On: Szkoda czasu na stanie przy garach.
Ona: Ale smaczniej by było
On: Lepiej żebyś w tym czasie mnie uwielbiała
Ona: ?????????????????????????!
27 lis 2010
30 paź 2010
Rozmowa 40
Uczta pizzowa. Zajadają Żubry - sztuki dwie wraz z Jej sis i sis narzeczonym. Sis po uczcie ma się wybrać jeszcze do miasta na spotkanie z koleżankami, więc Ona proponuje, że zawiezie bidule do tego centrum. Gdy przychodzi czas końca wyżerki...
Ona: Żubrze, to ja jadę odwieźć sis, a Ty tu posprzątaj.
On: Eee, a możemy się zamienić?
Ona: (z radością) Siur!
On: (wyjaśniając szwagrowi) Tjaaa czasem daję jej odczuć, że jest przebiegła i wcale się nie dałem nabrać na jej manipulacyjkę.
Ona: Żubrze, to ja jadę odwieźć sis, a Ty tu posprzątaj.
On: Eee, a możemy się zamienić?
Ona: (z radością) Siur!
On: (wyjaśniając szwagrowi) Tjaaa czasem daję jej odczuć, że jest przebiegła i wcale się nie dałem nabrać na jej manipulacyjkę.
1 wrz 2010
Rozmowa 39
Ona robiła porządek w kablach przy kompie. Po dwóch tygodniach wyszło na jaw, że użyła niewłaściwego zasilacza od routera.
On: Żubrze, podłączyłaś 9-voltowy zasilacz do routera, który powinien mieć zasilacz 5-voltowy.
Ona: Taaaak?! Ale działa, nie?
On: Ta, działa, jeszcze. Jak Mondzioła zatankujesz benzyną, to też spytasz czy działa?
Ona: Tego nie zrobię. Chociaż? Mówisz, żeby sprawdzić?
On: Żubrze, podłączyłaś 9-voltowy zasilacz do routera, który powinien mieć zasilacz 5-voltowy.
Ona: Taaaak?! Ale działa, nie?
On: Ta, działa, jeszcze. Jak Mondzioła zatankujesz benzyną, to też spytasz czy działa?
Ona: Tego nie zrobię. Chociaż? Mówisz, żeby sprawdzić?
18 lip 2010
Rozmowa 38
Ona przeczytała, że w weekend utopiły się w Polsce 24 osoby.
Ona: Żubrze, Ty wiesz ilu ludzi utopiło się w dwa dni?
On: Nooo, nieźle, nie?
Ona: To teraz trzeba będzie uważać [przy nurkowaniu]
On: Haha, ale przecież wszystkich wyciągnęli...
Ona: No właśnie, ile więc może być jeszcze tych, których nie wyciągnęli!
Ona: Żubrze, Ty wiesz ilu ludzi utopiło się w dwa dni?
On: Nooo, nieźle, nie?
Ona: To teraz trzeba będzie uważać [przy nurkowaniu]
On: Haha, ale przecież wszystkich wyciągnęli...
Ona: No właśnie, ile więc może być jeszcze tych, których nie wyciągnęli!
3 lip 2010
Rozmowa 37
Ona często miewa barwne sny, tak barwne, że wyśnione zdarzenia przenosi na jawę. Kiedyś szukała po ciemku trzeciej (sic!) fretki, której jeszcze nie mamy... Ostatnie dwie akcje, oczywiście nocne:
Akcja nr 1
On czyta książkę, Ona śpi(?).
W pewnym momencie Ona siada gwałtownie i wpatruje się intensywnie w wiszący na ścianie tele
wizor.
On: Żuberku?
Ona: Wbrebleble
On: Aha
Ona wstaje i podchodzi do telewizora
On: Beti? nie próbujesz ściągnąć telewizora?
Ona (z rękami wyciągniętymi w stronę rzeczonego sprzętu rtv): O co ci znowu chodzi?
(kładzie się i obraca plecami).
On: Rano nie będziesz tego pamiętać, co?
Ona: Wbreleblble...
Akcja nr 2:
Okoliczności jak wyżej.
Ona siada i wpatruje się w ścianę, On czeka, co będzie, tłumiąc chichot.
Ona: Kinkiet!
On (zdezorientowany): Co?
Ona: Kinkiet, Żubrze, zdejmij ten kinkiet!
On: Kinkiet?
Ona: No zdejmij, bo spadnie!
On: Żuberku, ale my nie mamy żadnego kinkietu, coś Ci się znowu przyśniło.
Ona opada na łóżko i zasypia w dwie sekundy, o czym świadczy delikatny, zmysłowy, żubrowy chrap.
Ona się tłumaczy: akcja nr 1 to jakieś pomówienie, akcja nr 2 nosi znamiona prawdy, pamiętam z tego "coś Ci się znowu przyśniło", więc głupoty jakieś musiały być.
Akcja nr 1
On czyta książkę, Ona śpi(?).
W pewnym momencie Ona siada gwałtownie i wpatruje się intensywnie w wiszący na ścianie tele
wizor.
On: Żuberku?
Ona: Wbrebleble
On: Aha
Ona wstaje i podchodzi do telewizora
On: Beti? nie próbujesz ściągnąć telewizora?
Ona (z rękami wyciągniętymi w stronę rzeczonego sprzętu rtv): O co ci znowu chodzi?
(kładzie się i obraca plecami).
On: Rano nie będziesz tego pamiętać, co?
Ona: Wbreleblble...
Akcja nr 2:
Okoliczności jak wyżej.
Ona siada i wpatruje się w ścianę, On czeka, co będzie, tłumiąc chichot.
Ona: Kinkiet!
On (zdezorientowany): Co?
Ona: Kinkiet, Żubrze, zdejmij ten kinkiet!
On: Kinkiet?
Ona: No zdejmij, bo spadnie!
On: Żuberku, ale my nie mamy żadnego kinkietu, coś Ci się znowu przyśniło.
Ona opada na łóżko i zasypia w dwie sekundy, o czym świadczy delikatny, zmysłowy, żubrowy chrap.
Ona się tłumaczy: akcja nr 1 to jakieś pomówienie, akcja nr 2 nosi znamiona prawdy, pamiętam z tego "coś Ci się znowu przyśniło", więc głupoty jakieś musiały być.
1 lip 2010
Rozmowa 36
Ona ma awarię hydrauliczną, dzwoni więc do Niego, by wskazał tajną skrytkę na klucz francuski. Niestety On nie odbiera.
Po jakiejś godzinie...
On pisze SMS: Coś pilnego Żuberku?
Ona pisze SMS: Eee kran się urwał w kuchni, a nie wiem, gdzie żabka, co ją Żubrowi schować kazałam.
On pisze SMS: O my god! potop się zrobił?* Jak kran mógł się urwać? I co by Żuberek zdziałał żabką :) urwał się czy tylko wlewka się odkręciła? Jak wrócę, to naprawię.
Ona pisze SMS: Wlewka, ale urwany brzmi dramatyczniej :D
*Przestrach o potopie usprawiedliwiony, bo sąsiad z dołu już dwa razy miał zalaną łazienkę. Teraz dla odmiany mógłby mieć kuchnię.
Po jakiejś godzinie...
On pisze SMS: Coś pilnego Żuberku?
Ona pisze SMS: Eee kran się urwał w kuchni, a nie wiem, gdzie żabka, co ją Żubrowi schować kazałam.
On pisze SMS: O my god! potop się zrobił?* Jak kran mógł się urwać? I co by Żuberek zdziałał żabką :) urwał się czy tylko wlewka się odkręciła? Jak wrócę, to naprawię.
Ona pisze SMS: Wlewka, ale urwany brzmi dramatyczniej :D
*Przestrach o potopie usprawiedliwiony, bo sąsiad z dołu już dwa razy miał zalaną łazienkę. Teraz dla odmiany mógłby mieć kuchnię.
30 kwi 2010
Rozmowa 35
Ona (patrząc na leżące na stole tabliczki czekolady): Nie mogłeś wziąć jednej, tylko od razu kila wyciągasz?
On (z lekkim niezrozumieniem w oczach): Ej, o co Ci chodzi? Dopiero je kupiłem
Ona: No co Ty? Ja też kupiłam, są w puszce na słodycze.
On (z lekkim niezrozumieniem w oczach): Ej, o co Ci chodzi? Dopiero je kupiłem
Ona: No co Ty? Ja też kupiłam, są w puszce na słodycze.
19 kwi 2010
Rozmowa 34
Ona i On oglądają "Pogromców mitów" - odcinek o chodzeniu po rozżarzonych węglach.
Ona: Ale tego chodzenia po żarze to mi zazdrościsz, co? No powiedz, zazdrościsz?*
On: Nooo... Zazdroszczę
Ona: A ja Ci zazdroszczę, że wczoraj byłeś w Krakowie.**
* Ona na jednej z imprez integracyjnych w byłej firmie rzeczywiście spacerowała po żarze.
** On był 18.04.2010 r. w Krakowie na uroczystościach pogrzebowych pary prezydenckiej. Zawodowo, ale był.
Ona: Ale tego chodzenia po żarze to mi zazdrościsz, co? No powiedz, zazdrościsz?*
On: Nooo... Zazdroszczę
Ona: A ja Ci zazdroszczę, że wczoraj byłeś w Krakowie.**
* Ona na jednej z imprez integracyjnych w byłej firmie rzeczywiście spacerowała po żarze.
** On był 18.04.2010 r. w Krakowie na uroczystościach pogrzebowych pary prezydenckiej. Zawodowo, ale był.
20 lut 2010
Rozmowa 33 - Filmik nr 1
Zamiast rozmowy - filmik.
On zafascynowany mistrzem Adamem uznaje, że zwykłe narciarstwo to nuda. Ona ma wszystko uwiecznić. On uważa, że Jej śmiech jest bezcenny, ona - że finał filmiku (do 10. sekundy są nudy).
On zafascynowany mistrzem Adamem uznaje, że zwykłe narciarstwo to nuda. Ona ma wszystko uwiecznić. On uważa, że Jej śmiech jest bezcenny, ona - że finał filmiku (do 10. sekundy są nudy).
30 sty 2010
Rozmowa 32
On dzwoni do niej ze sklepu i pyta, co kupić, na co ona odpowiada, że herbatę Irving "cytrusy z imbirem". Po przyjściu do domu ona rzuca okiem na półkę, że ulubiona herbatka jest. Wieczorem są w domu razem.
On: Żubrze, nie kupiłem jednak tej herbaty.
Ona: ??? (po chwili) Czemu?
On: Bo nie było. Kupiłem cytrusy z gingerem.
Ona: Yyy, przecież ginger to imbir.
On: Taaak?
Ona: Halo, kto w tym domu zna angielski. Ginger-bread?
On: Taa, no piernik, ale skąd mogę wiedzieć z czego robi się piernik...
On: Żubrze, nie kupiłem jednak tej herbaty.
Ona: ??? (po chwili) Czemu?
On: Bo nie było. Kupiłem cytrusy z gingerem.
Ona: Yyy, przecież ginger to imbir.
On: Taaak?
Ona: Halo, kto w tym domu zna angielski. Ginger-bread?
On: Taa, no piernik, ale skąd mogę wiedzieć z czego robi się piernik...
6 sty 2010
Rozmowa 31
Poranna, wspólna podróż samochodem do pracy (rzadkość w zasadzie).
Ona: Żubrze, po co Ci ten Endrju na odcinku dom-praca?
On: Żebym wiedział, o której dojadę.
Ona: I o której(?)
On: No powiedziałem, o której
Ona (trochę zirytowana): O której(?)
On (trochę zirytowany): Czy Ty mnie słuchasz? Przecież mówię, że po to, żebym wiedział, o której będę
Ona: Czy Ty mnie słuchasz? Pytam: i o której dojedziesz.
On: Eee, myślałem, że usłyszałaś coś-tam i dodajesz "i o której", a przecież mi głównie chodziło, o to, o której będę.
Ona: Żubrze, po co Ci ten Endrju na odcinku dom-praca?
On: Żebym wiedział, o której dojadę.
Ona: I o której(?)
On: No powiedziałem, o której
Ona (trochę zirytowana): O której(?)
On (trochę zirytowany): Czy Ty mnie słuchasz? Przecież mówię, że po to, żebym wiedział, o której będę
Ona: Czy Ty mnie słuchasz? Pytam: i o której dojedziesz.
On: Eee, myślałem, że usłyszałaś coś-tam i dodajesz "i o której", a przecież mi głównie chodziło, o to, o której będę.
5 sty 2010
Rozmowa 30
Przez tydzień i trochę Jej jakby nie było, bo pochłaniała ją bez reszty lektura. Niestety lektura, choćby i miała 2000 stron w 3 tomach musiała się skończyć. Chlip.
On (widząc ją przy komputerze): Oooo nie czytasz?
Ona: Skończyłam... ostatni tom...
On: Jupi! będę miał kobietę w domu!
On (widząc ją przy komputerze): Oooo nie czytasz?
Ona: Skończyłam... ostatni tom...
On: Jupi! będę miał kobietę w domu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)