Ona stoi w pokoju, gada z sis, wytęża wzrok i przygląda się ścianie. Zastanawia się, co to za kropeczki, którymi ściana owa jest upstrzona. Sio zauważa podobne na suficie. Pochodzenie nieznane, choć podejrzany jest. Sio ostrzega, by najpierw grzecznie spytać, a potem opier....ć.
Ona: Żubrzeeee... a co to za plamy na suficie i ścianie? Co miałeś w ręce i (tu zamach ze strzepnięciem jako podpowiedź) odkładałeś?
On: O! o! Chyba brudną arafatkę przytrzaśniętą drzwiami samochodowymi.
Ona: To już chyba wiesz, co będziesz robił po świętach w czasie wolnych dni?
On:???
Ona: No chyba nie sądzisz, że tak zostanie. I tak kolor mi się trochę znudził. A Ty będziesz miał zajęcie. I nic nie mów, dzięki radzie i sis najpierw spytałam, poczekałam aż się przyznasz i teraz wymierzam karę. Nie opier.....m Cię od progu, doceń to!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz