3 lip 2010

Rozmowa 37

Ona często miewa barwne sny, tak barwne, że wyśnione zdarzenia przenosi na jawę. Kiedyś szukała po ciemku trzeciej (sic!) fretki, której jeszcze nie mamy... Ostatnie dwie akcje, oczywiście nocne:

Akcja nr 1
On czyta książkę, Ona śpi(?).
W pewnym momencie Ona siada gwałtownie i wpatruje się intensywnie w wiszący na ścianie tele
wizor.

On: Żuberku?
Ona: Wbrebleble
On: Aha
Ona wstaje i podchodzi do telewizora
On: Beti? nie próbujesz ściągnąć telewizora?
Ona (z rękami wyciągniętymi w stronę rzeczonego sprzętu rtv): O co ci znowu chodzi?
(kładzie się i obraca plecami).
On: Rano nie będziesz tego pamiętać, co?
Ona: Wbreleblble...


Akcja nr 2:
Okoliczności jak wyżej.
Ona siada i wpatruje się w ścianę, On czeka, co będzie, tłumiąc chichot.
Ona: Kinkiet!
On (zdezorientowany): Co?
Ona: Kinkiet, Żubrze, zdejmij ten kinkiet!
On: Kinkiet?
Ona: No zdejmij, bo spadnie!
On: Żuberku, ale my nie mamy żadnego kinkietu, coś Ci się znowu przyśniło.
Ona opada na łóżko i zasypia w dwie sekundy, o czym świadczy delikatny, zmysłowy, żubrowy chrap.

Ona się tłumaczy: akcja nr 1 to jakieś pomówienie, akcja nr 2 nosi znamiona prawdy, pamiętam z tego "coś Ci się znowu przyśniło", więc głupoty jakieś musiały być.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz