Ona często miewa barwne sny, tak barwne, że wyśnione zdarzenia przenosi na jawę. Kiedyś szukała po ciemku trzeciej (sic!) fretki, której jeszcze nie mamy... Ostatnie dwie akcje, oczywiście nocne:
Akcja nr 1
On czyta książkę, Ona śpi(?).
W pewnym momencie Ona siada gwałtownie i wpatruje się intensywnie w wiszący na ścianie tele
wizor.
On: Żuberku?
Ona: Wbrebleble
On: Aha
Ona wstaje i podchodzi do telewizora
On: Beti? nie próbujesz ściągnąć telewizora?
Ona (z rękami wyciągniętymi w stronę rzeczonego sprzętu rtv): O co ci znowu chodzi?
(kładzie się i obraca plecami).
On: Rano nie będziesz tego pamiętać, co?
Ona: Wbreleblble...
Akcja nr 2:
Okoliczności jak wyżej.
Ona siada i wpatruje się w ścianę, On czeka, co będzie, tłumiąc chichot.
Ona: Kinkiet!
On (zdezorientowany): Co?
Ona: Kinkiet, Żubrze, zdejmij ten kinkiet!
On: Kinkiet?
Ona: No zdejmij, bo spadnie!
On: Żuberku, ale my nie mamy żadnego kinkietu, coś Ci się znowu przyśniło.
Ona opada na łóżko i zasypia w dwie sekundy, o czym świadczy delikatny, zmysłowy, żubrowy chrap.
Ona się tłumaczy: akcja nr 1 to jakieś pomówienie, akcja nr 2 nosi znamiona prawdy, pamiętam z tego "coś Ci się znowu przyśniło", więc głupoty jakieś musiały być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz