On dzwoni do niej ze sklepu i pyta, co kupić, na co ona odpowiada, że herbatę Irving "cytrusy z imbirem". Po przyjściu do domu ona rzuca okiem na półkę, że ulubiona herbatka jest. Wieczorem są w domu razem.
On: Żubrze, nie kupiłem jednak tej herbaty.
Ona: ??? (po chwili) Czemu?
On: Bo nie było. Kupiłem cytrusy z gingerem.
Ona: Yyy, przecież ginger to imbir.
On: Taaak?
Ona: Halo, kto w tym domu zna angielski. Ginger-bread?
On: Taa, no piernik, ale skąd mogę wiedzieć z czego robi się piernik...
cudne:)!
OdpowiedzUsuń