On wraca baaaardzo późno do domu (bo Mubarak wciąż nie ustąpił, a czekali w pracy aż ustąpi, by kolega, który był w Egipcie służbowo, mógł o tym opowiedzieć widzom), Ona więc zaprasza do sypialni futrzaki, które wpadają i zajmują miejsca pod łóżkiem.
Nad ranem dopiero zaczynają hałasować, pierwszego delikwenta wyprowadza Ona, delikwentka wychodzi sama, trzeciego - On.
A skoro się na chwilę Oboje obudzili, to sobie pogadali:
On: Wiesz, że pod całym łóżkiem jest nasikane?
Ona: Nie przesadzaj, na pewno nie pod całym.
On: No ciekawe, całą noc tylko sikali i sikali.
Ona: To będziesz miał co robić (bo masz wolne - dodała w myślach)
On: O nie, nie - kto je zaprosił, ten będzie sprzątał.
Potem zdrzemnęli się jeszcze, a On posprzątał ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz