8 lut 2011

Rozmowa 44

A imię me czterdzieści i cztery... - bez związku z treścią bloga, a propos tytułu ;-)

Ona i On wybierają się do kina na "Jak zostać królem". Kiedy są jakieś 10 min. jazdy samochodem od przybytku kultury dla tłumu...
On: Mam nadzieję, że to będzie dobra komedia. Mam ochotę się pośmiać.
Ona: Eeeee..., ten teges, nooo jakby Ci to powiedzieć. To-nie-jest-komedia.
On: Nieeeee? A co w takim razie?
Ona: No taki film obyczajowo-historyczny, bo wiesz angielski tytuł to "The King's Speech" oparty na faktach, opowiadający historię króla Jerzego VI...
On: I my na to idziemy do kina? Do kina?! Nie mogliśmy tego obejrzeć w domu?
Ona: No nie, bo to fajny film
On: Fajny, taaa, obyczajowy taki. Tytuł, plakat i Colin Firth sugerowali komedię. Romantyczną.
Ona: I poszedłbyś na komedię romantyczną.
On: Na komedię. Mam ochotę.

Na szczęście film okazał się bardzo dobry. I śmieszny. Ufff...
A potem Ona zapowiedziała, że w marcu pójdą do teatru :D Lalek. Na Wrońca, więc powinno być udanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz