(tym razem pracowa, z koleżanką - A.)
A.: Powiedziałam wczoraj mężowi - Miśku, jest mi tak źle, kup mi coś.
Ona: I co Ci kupił?
A.: Sukienkę.
Ona: Hmm, ja to na tam wypowiedzianą prośbę dostałabym nóż, albo kompas, albo kije, albo inny gadżet w stylu nurkowo-górsko-survivalowym. Ostatecznie dałby mi kasę.
Ona opowiada Jemu tę rozmowę
On: Bo takiej sukienki jak sama sobie kupisz, to ja nigdy nie nabędę.
(i teraz Ona się zastanawia, czy to dobrze, że nie zapytał, ile Ona chce kasy ;-))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz